Więcej o LKJ

Historia, tradycja, znaczenie społeczne LKJ
Wstęp do historii, tradycji i znaczenia społecznego Lubelskiego Klubu Jeździeckiego

Koń to zwierzę ukochane przez Polaków. Wystarczy przywołać obrazy rodziny Kossaków czy też – portretowaną między innymi przez tę rodzinę – Kasztankę Marszałka Piłsudskiego. Sympatia do koni nie jest jedynie domeną naszych dziadków. Już w starożytności te zwierzęta były otoczone wyjątkową czcią. Uważano nawet, że poprzez bliski kontakt z bóstwami są w stanie przepowiedzieć przyszłość. To ich dzielność ważyła o losach bitew i wojen. To ich sprawność budowała i rujnowała fortuny. To ich klasa buduje markę: hodowców i właścicieli. „Konia z rzędem temu” kto odnajdzie kompletną historię miejsca, związanego z kultem koni w Lublinie. Do jakich faktów udało się nam dotrzeć?

Pierwszy, oficjalny wyścig konny odbył się w Lublinie 29 sierpnia 1860 roku, podczas Trzeciej Krajowej Wystawy Rolniczej w Królestwie Polskim. O randze tego wydarzenia świadczy zachowany w archiwach spis ówczesnych VIP-ów, które pojawiły się na ekspozycji. Był wśród nich m.in. pochodzący z Lublina skrzypek i kompozytor – Henryk Wieniawski.

Dzięki działalności powołanego w roku 1899 Lubelskiego Towarzystwa Wyścigów Konnych, w Lublinie (dzielnica Dziesiąta okolice obecnej ulicy Wyścigowej) powstał pierwszy tor wyścigowy. W roku 1921 wyścigi konne odbywały się już w innym miejscu czyli w Elizówce. W roku 1925 powstało Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni. To dzięki tej organizacji tor wyścigowy przeniesiono na łąki nad Bystrzycą. Projekt był wzorowany na warszawskim Służewcu. Posiadał trzy bieżnie, dwie trybuny oraz pełną infrastrukturę. W ówczesnej prasie był on opisywany jako „salon plenerowy Lublina”. Nic więc dziwnego, że wyścigi koni czystej krwi wzbudzały ogromne zainteresowanie. Uczestniczyli w nich nie tylko zawodnicy i hodowcy ale także zwykli gapie, uwielbiający hazard.

Konie biegały po lubelskim torze aż do lata 1944 roku. Po zakończeniu wojny, to tu odbyły się pierwsze wyścigi w powojennej Polsce. W latach 50. XX wieku nad lubelskim torem zawisły czarne chmury. Życie – także i to „konne” –przeniosło się na powrót do Warszawy. 30-o hektarowy teren nad Bystrzycą czekał na właściciela. Stał się nim Lubelski Klub Jeździecki. Powołali go w roku 1962 pasjonaci jeździectwa pod przewodnictwem Jana Morawskiego. Początkowo, mieścił się on na Sławinku, z czasem jednak udało się przenieść i rozbudować klub nad Bystrzycą, u zbiegu ulic Krochmalnej i Nadbystrzyckiej.

Klub nie powstałby bez ogromnego zaangażowania społecznego. To dzięki ciężkiej pracy prawdziwych pasjonatów jazdy konnej funkcjonuje on do dziś. Z możliwości, jakie daje korzystają zarówno osoby, doskonalące swoje umiejętności, jak również ci, którzy stawiają „pierwsze kroki” albo może lepiej –pierwsze stępa – na końskim grzbiecie. W tej grupie są osoby dorosłe oraz dzieci, uczące się w „szkółce konnej jazdy” oraz korzystające z hipoterapii.

Teren nad Bystrzycą to ulubione miejsce dla wielu koniarzy, rowerzystów, ale także mieszkańców Lublina, szukających ciszy i spokoju nad brzegami Bystrzycy podczas niedzielnych spacerów. To również nieformalne miejsce spotkań członków klubów tresury psów. Ponadto ważnym aspektem tego miejsca, czego nie widać na pierwszy rzut oka, są szczególne warunki sprzyjające procesowi socjalizacji. Przygotowują one dzieci i młodzież do odpowiedzialnego dorosłego życia, a osoby dojrzałe usprawniają do pełnego, wartościowego uczestnictwa w życiu społecznym.